Najbardziej ruski obwód Rosji

Wszystko to razem zrodziło biełgorodzki cud. Zdawałoby się, że to nic nadzwyczajnego: wszystko jest racjonalne i zoptymalizowane, i wszystkie środki znajdują się w samym obwodzie. Żeby jednak wszystko się udało, niezbędna jest, jak się okazuje, szczęśliwa zbieżność kilku czynników: głębokiego patriotyzmu i wewnętrznego przekonania gubernatora, jedności i wewnętrznego zintegrowania obwodowej elity administracyjnej, odpowiedniego ducha wśród inteligencji, optymistycznie nastawionego ludu - gorąco popierającego wszystkie te przedsięwzięcia i za wszystko wdzięcznego. I to jednak nie wystarczy. By Biełgorodczyzna była taka, jak dziś, potrzebne jest by kochać swój lud, swoją ziemię, mieć wielkie serce i uczynić swoimi życiowymi zasadami honor i sprawiedliwość. Że zdarza się to tak rzadko, że nie wierzymy własnym oczom - to bardzo, bardzo źle. Ani jednak gubernatorowi Sawczenko, ani mieszkańcom Biełgorodu i całego obwodu nie przeszkadza nic i nikt, nawet jeśli ktoś chciałby. Wiara i miłość zwyciężają na swej drodze wszystko.
Na konferencji w Biełgorodzie delegacja Carygradu rozważała wzorce przyszłego porządku światowego i rolę, którą ma w nim do odegrania Rosja. Miejsce zostało wybrane najlepsze z możliwych: w Biełgorodzie przyszłość materializuje się już dziś. Przyszłość ruskiego solidarnego społeczeństwa, zbudowanego na duchowości, ludowości i sprawiedliwości.

COUNTER-HEGEMONY IN THE THEORY OF THE MULTIPOLAR WORLD

Although the concept of hegemony in Critical Theory is based on Antonio Gramsci’s theory, it is necessary to distinguish this concept’s position on Gramscianism and neo-Gramscianism from how it is understood in the realist and neo-realist schools of IR.

The classical realists use the term “hegemony” in a relative sense and understand it as the “actual and substantial superiority of the potential power of any state over the potential of another one, often neighboring countries.” Hegemony might be understood as a regional phenomenon, as the determination of whether one or another political entity is considered a “hegemon” depends on scale. Thucydides introduced the term itself when he spoke of Athens and Sparta as the hegemons of the Peloponnesian War, and classical realism employs this term in the same way to this day. Such an understanding of hegemony can be described as “strategic” or “relative.”

In neo-realism, “hegemony” is understood in a global (structural) context. The main difference from classical realism lies in that “hegemony” cannot be regarded as a regional phenomenon. It is always a global one. The neorealism of K. Waltz, for example, insists that the balance of two hegemons (in a bipolar world) is the optimal structure of power balance on a world scale[ii]. R. Gilpin believes that hegemony can be combined only with unipolarity, i.e., it is possible for only a single hegemon to exist, this function today being played by the USA.

In both cases, the realists comprehend hegemony as a means of potential correlation between the potentials of different state powers. 

Gramsci's understanding of hegemony is completely different and finds itself in a completely opposite theoretical field. To avoid the misuse of this term in IR, and especially in the TMW, it is necessary to pay attention to Gramsci’s political theory, the context of which is regarded as a major priority in Critical Theory and TMW. Moreover, such an analysis will allows us to more clearly see the conceptual gap between Critical Theory and TMW.

Paradygmat geopolityczny wobec paradygmatu etnopolitycznego: Aleksandr Dugin i ruch identytarystyczny

Niżej zamieszczam rozdział napisanej w 2010 r. i niepublikowanej pracy zestawiającej doktrynę i działalność francuskiego ruchu identytarystycznego oraz eurazjatyzmu Aleksandra Gielewicza Dugina. Dziś wiele zawartych tu informacji należałoby uzupełnić lub zaktualizować, tekst daje jednak ogólne pojęcie o ówczesnym nachyleniu obydwu wymienionych środowisk. Pamiętać należy jednak, że od czasu gdy spisano te uwagi, obydwa przedstawione środowiska ewoluowały doktrynalnie i organizacyjnie. Pozostawiłem też spolszczoną wersję nazwy Identitaires, choć od tego czasu przyjęło się w języku polskim mówić raczej o „identytarystach” i o „ruchu identytarystycznym” - w takiej formie językowej są one przywołane między innymi w polskim tłumaczeniu głośnej w ostatnim czasie powieści Michela Houllebecque'a Uległość.

 

Absolutny Początek (David Bowie)

Absolutny Początek, którego nie ma i być nie może, jest jednak osią zakazanego, heroiczną wiedzą przekazywaną przez łańcuch tajemnicy. W statycznym obrazie metafizyki – ze zmiennym i względnym dnem i absolutnym, stałym szczytem – niektórzy dostrzegą ekscytujące perspektywy w paradoksach związanych z rzekomym ryzykiem życia. Jest coś, co przecina dualizm logiczny i religijny – to Wieczny Początek, tajemniczy promień, który jest jednocześnie zamknięty i otwarty. Wobec niego wszystkie wielkie proporcje i trzy światy tracą znaczenie. Dno i szczyt odwracają się, dokonując niemożliwych i niewiarygodnych zaślubin nieba i piekła, o których pisał genialny Blake.

Oto „doktryna gwiazd”.

Thelemici, zwolennicy Francuza Rebelais’a i Anglika Crowleya wierzą, że „każdy mężczyzna i kobieta jest gwiazdą”. W przedstawicielu naszego przegrywającego gatunku kończącego swoją historię pod ciężarem banalności Banku Światowego i wolnego rynku, biologicznej imitacji istoty dumnej i anielskiej thelemita dostrzega gwiazdę niosącą lśniący promień lodu. Przez bałagan pokrywający duszę przebija dziwne, niemożliwe, oszałamiające światło.

Projekt Wielkiej Europy. Geopolityczny szkic przyszłości świata wielobiegunowego

Wraz ze zmierzchem i zniknięciem pod koniec ostatniego wieku bloku państw socjalistycznych w Europie Wschodniej, pojawiła się potrzeba nowej wizji geopolityki światowej opartej na nowym podejściu. Ale inercja myślenia politycznego i brak wyobraźni historycznej wśród politycznych elit zwycięskiego Zachodu przywiodły do uproszczonej alternatywy: koncepcyjna baza w postaci zachodniej demokracji liberalnej, społeczeństwa opartego na gospodarce rynkowej, i strategicznej dominacji USA na skalę światową, stały się jedynym rozwiązaniem dla wszystkiego rodzaju narastających wyzwań, oraz uniwersalnym modelem który powinien zostać bezpośrednio zaakceptowany przez całą ludzkość.

Ta nowa rzeczywistość wyrasta przed naszymi oczyma – rzeczywistość one world zorganizowanego całkowicie w oparciu o paradygmat amerykański. Wpływowy neokonserwatywny think-tank we współczesnych USA odnosi do tej rzeczywistości bardziej odpowiadający jej termin – „globalne imperium” (czasem „życzliwe imperium” – R. Kagan). Imperium to jest jednobiegunowe i koncentryczne z samej swej natury. W centrum znajduje się „bogata Północ”, wspólnota atlantycka. Cała reszta świata – strefa krajów nierozwiniętych lub rozwijających się, uznawanych za peryferyjne – ma zgodnie z przewidywaniami podążać w tym samym kierunku i tą samą drogą, którą państwa zachodniego rdzenia przebyły na długo wcześniej.

Metafizyka Narodowego Bolszewizmu

Termin “narodowy bolszewizm” może posiadać wiele całkiem odmiennych znaczeń. Pojawił się niemal równocześnie w Rosji i w Niemczech – celem jego użycia przez niektórych politologów była chęć zaznaczenia ich przypuszczenia, iż bolszewicka rewolucja 1917 roku miała w istocie narodowy charakter, ukryty za fasadą ortodoksyjnie marksistowskiej internacjonalistycznej frazeologii. W Rosji pojęciem „narodowi bolszewicy” powszechnie określano tych komunistów, którzy pragnęli zabezpieczyć integralność terytorialną swego kraju i (świadomie lub nie) kontynuowali historyczną wielkorosyjską misję geopolityczną. Ci rosyjscy narodowi bolszewicy byli zarówno wśród „białych” (Ustriałow, smienowiechowcy, lewicowi zwolennicy eurazjatyzmu), jak i wśród „czerwonych” (Lenin, Stalin, Radek, Leżniew itd.). (1) W Niemczech analogiczne zjawisko łączono ze skrajnie lewicowymi nurtami nacjonalizmu lat dwudziestych i trzydziestych, łączących idee nieortodoksyjnego socjalizmu, pryncypia narodowe i pozytywny stosunek do Rosji Radzieckiej. Wśród niemieckich narodowych bolszewików Ernst Niekiesch bez wątpienia był najbardziej konsekwentny i radykalny. Mniej lub bardziej powiązani z tą ideą byli niektórzy konserwatywni rewolucjoniści, tacy jak Ernst Juenger, Ernst von Salamon, August Winnig, Karl Petel, Harro Schultzen-Beysen, Hans Zehera, czy komuniści Laufenberg i Wolffheim, a nawet niektórzy skrajnie lewicowi narodowi socjaliści, jak Strasser, czy – przez pewien okres – Josef Goebbels.

W rosyjskim systemie wartości nie ma miejsca dla równości i braterstwa

N. Dalamtowa:Aleksandrze Gieliewiczu, rozpatrując i rozumiejąc narodową solidarność jako proces, chciałoby się zrozumieć, co może być punktami skupienia w tym procesie? Wymienił pan aspekty przestrzenne i geograficzne, wspomniał pan religijne. Co w obecnym momencie może być punktami skupienia: jakie czynniki wewnętrzne i zewnętrzne? 

A. Dugin: Wie pani, Benedict Anderson, jeden ze znanych specjalistów w kwestii nacjonalizmu, twierdził że naród to imagined community, to znaczy, wspólnota wyobrażona. Zanim pojawi się naród, pojawiają się nacjonaliści. To bardzo interesujące spostrzeżenie. Można to odbierać krytycznie, można to odbierać neutralnie, on sam miał jednak na myśli jedno: naród, przede wszystkim, jest zjawiskiem współczesnym, jest on związany z polityczną samoorganizacją społeczeństwa w epoce rewolucji burżuazyjnych i później. Naród do czasów rewolucji burżuazyjnych, z punktu widzenia socjologii, nie istniał. Istniały inne średniowieczne formy wspólnot, które były bardziej złożone niż narody. Zanim zatem pojawiły się narody, formujące się w epoce nowożytnej, w epoce Oświecenia, w burżuazyjnym świecie z burżuazyjnymi rewolucjami, poprzedziło je pojawienie się doktryn nacjonalistycznych. 

Guy Debord nie żyje. Spektakl trwa

Podporządkowując sobie człowieka i społeczeństwo, zastępując istnienie i doświadczenie “reprezentacjami”, system rozwinął doskonałą metodę wyzysku i zniewolenia. Kiedyś część ludzi była jego własnością, potem kontrolowały ich więzienia i fabryki, dziś robi to telewizja. System zwyciężył nad życiem.

“Nieprzerwana akumulacja obrazów daje widzowi poczucie, że wszystko jest dozwolone, jednocześnie upewniając go, że nic nie jest możliwe. Patrz na wszystko, ale nie dotykaj. Nowoczesny świat stał się muzeum, gdzie najważniejszym strażnikiem jest bierny odwiedzający.”

Błyskotliwa definicja społeczeństwa spektaklu. Czy nie dostrzegamy jej głębi patrząc na pozbawiony szans atak na wieżę telewizyjną Ostankino, symbol kłamstw systemu, w 1993? Może już wtedy intuicyjnie rozumiano myśl Deborda: „Wzorów na zmianę świata nie znajdziemy w książkach, ale w konkretnych doświadczeniach. Konieczne jest ukazanie ścieżki w jasnym świetle dnia, aby nie pozostało nic z iluzji. Uderzające spotkanie, nieoczekiwane przeszkody, wielkie zdrady, urok ryzyka – wszystko to wystarczy do rewolucyjnego poszukiwania Świętego Grala Rewolucji, której nikt nie chciał.”

Dekonstrukcja demokracji

Dla nas, platoników, demokracja jest fałszywą nauką, opiera się na świecie, którego nie ma, oraz na społeczeństwie, które nie ma prawa istnieć. 

Nie jest dziś możliwy obiektywny osąd demokracji. Nie jest ona koncepcją neutralną: za demokracją, jako za ustrojem politycznym i za odpowiadającym jej systemem wartości stoją Zachód, Europa i USA. Dla nich demokracja jest formą świeckiego kultu, czy też narzędziem politycznej dogmatyki. Dlatego, aby zostać przyjętym do zachodniej społeczności, należy, w domyśle, być za demokracją. Ten, kto poddaje ją w wątpliwość, wypada z pola poprawności politycznej. 

Jeśli jest to ktoś marginalny, można to ścierpieć, jeśli chodzi o osobę będącą kimś więcej niż przedstawicielem politycznego marginesu, to demokracja uruchamia koło zamachowe represji (jak każdy reżym, każda ideologia, każda dominująca religia). Dlatego nie można mówić o demokracji w sposób bezstronny. Dlatego w rozważaniach o demokracji należy od razu powiedzieć: jesteśmy całkowicie za, lub całkowicie przeciw. Odpowiem zupełnie szczerze: jestem przeciw. Ale jestem przeciw tylko dlatego, że Zachód jest za. Nie zwykłem bezmyślnie i bezkrytycznie przyjmować czegokolwiek na wiarę, nawet jeśli wszyscy w to coś wierzą. Tym bardziej, jeśli towarzyszy temu nacisk i ukryta (lub jawna) groźba. Radzicie mi, bym oparł się na własnym rozumie, tak? Zacznę od tego, że rozum radzi mi odrzucić wszelkie sugestie. Wolności nikt nam nie może dać. Albo ona jest, albo jej nie ma. Niewolnik nawet wolność obróci w niewolę albo chociaż w świństwo, człowiek zaś wolny nawet w kajdanach nigdy nie będzie niewolnikiem. (Platon przebywając w niewoli nie stał się w żaden sposób mniej Platonem, człowiekiem wolnym, gdy tymczasem imię tyrana Dionizosa do dziś wypowiadamy z pogardą – który z nich jest więc niewolnikiem?). Ponadto, jak mówi dostępny na rynku podręcznik do analizy technicznej: The majority is always wrong. 

 

Maoizm jest dla mnie zbyt nowoczesny

Ja bronię wielości cywilizacji i odrzucam uniwersalność zachodniego wzorca rozwoju społecznego. Mocno sprzeciwiam się wszelkim rodzajom ksenofobii i nacjonalizmu jako burżuazyjnej sztucznej i ze swej istoty nowoczesnej konstrukcji. 

Nie jestem komunistą ani marksistą, ponieważ odrzucam wszelkiego rodzaju materializm i ideę postępu. Najwłaściwsze dla opisania moich poglądów są Czwarta Teoria Polityczna i tradycjonalizm.

Trzeci totalitaryzm (krytyka z pozycji Czwartej Teorii Politycznej)

W naukach politycznych koncepcja totalitaryzmu jest zawężana do ideologii komunistycznej i faszystowskiej, które otwarcie głosiły wyższość całości (klasy i społeczeństwa w komunizmie i socjalizmie; Państwa w faszyzmie, rasy w narodowym socjalizmie nad partykularyzmem (jednostką).

Sprzeciwiały się one ideologii liberalnej, dla której przeciwnie, partykularyzm (jednostka) jest wywyższona ponad całość (jak gdyby ta całość nie mogła być rozumiana taką jaką jest). Liberalizm zatem zwalcza totalitaryzm jako taki, w tym komunistyczny i faszystowski. Ale czyniąc to, sam termin „totalitaryzm” ujawnia swe złączenie z ideologią totalitarną – i ani komuniści, ani faszyści nie zgodzili by się z tym określeniem. Tak więc każdy kto używa słowa „totalitaryzm” jest liberałem, bez względu na własną świadomość tego.

Na pierwszy rzut oka ten obraz jest idealnie czysty i nie pozostawia miejsca na dwuznaczność – komunizm jest pierwszym totalitaryzmem, faszyzm drugim. A liberalizm jest jego antytezą, odrzucającą całość i przedkładająca ponad nią partykularyzm. Jeśli się tu zatrzymamy, uznamy że Era Moderny rozwinęła tylko dwie ideologie totalitarne – komunizm (socjalizm) i faszyzm (nazizm), ze swoimi wariacjami i niuansami. Ale liberalizm, jako teoria polityczna która pojawiła się przed nimi i przetrwała najdłużej, nie mógł być nazywany totalitarnym. Stąd wyrażenie „trzeci totalitaryzm”, które sugeruje rozciągnięcie nomenklatury totalitarnych ideologii na liberalizm, wydaje się nie mieć sensu.

Ku laokracji

W kapitalizmie rzadzą kapitaliści. W socjalizmie – przedstawiciele proletariatu, klasy robotnicznej. W nazizmie i faszyzmie – rasowa lub narodowa elita, „nowa arystokracja”. W Czwartej Teorii Politycznej powinien rządzić naród-lud (narod po rosyjsku, pojęcie pokrewne niemieckiemu Volk: nie tożsame z „ludźmi, ludnością, populacją”).

Współczesna Rosja jest kapitalistyczna. Oznacza to, że jest rządzona przez kapitalistów. Czyli nie przez naród. By zbudować Rosję rządzoną przez naród, niezbędne jest przeprowadzenie antykapitalistycznej (a przynajmniej antyoligarchicznej) rewolucji. Magnaci finansowi powinni wybrać: władza LUB bogactwo. Wybierz bogactwo, zapomnij o władzy. Wybierz władzę, zapomnij o bogactwie.

Wywiad portalu konserwatyzm.pl z Aleksandrem Duginem na temat Ukrainy

Teraz jednak, po Odessie, zmieniłem swój punkt widzenia. Przecież te brudasy zamierzają wytępić mniejszości etniczne i już rozpoczęli ludobójstwo Ruskich w Odessie. Proszę spojrzeć na zdjęcia zamordowanych, zastrzelonych, zgwałconych i spalonych żywcem ludzi... Jutro Polacy, Węgrzy, Rusini i oczywiście Rosjanie znajdą się na ich miejscu także w innych częściach Ukrainy. Jestem zdania, że obecny reżym powinien zostać starty z powierzchni ziemi i żadnej państwowości tym kanaliom pozostawiać nie należy. Na początku należałoby przeprowadzić antyterrorystyczną czystkę na całym terytorium Ukrainy, włączając w to Galicję i Wołyń, dopiero zaś później rozważać kwestię nowych przywódców. Ukraina to dziś to samo co Iczkeria pod rządami Basajewa i Dudajewa. Tu po prostu już nie ma miejsca na kompromisy. Oto teraz Kadyrow młodszy jest prawdziwym bohaterem Rosji i walczy o nasze wspólne eurazjatyckie interesy. Podobnie na Zachodniej Ukrainie i w Kijowie pojawią się prawdziwi ludzie. I zostaną przywódcami w wielkiej wojnie. Junta, Prawy Sektor, ukraiński nacjonalizm powinny zostać wytępione aż po korzenie. O Czeczenii także mówiono, że nigdy nie stanie się krajem pokojowym i lojalnym. A jednak się stała. I pokojowym, i lojalnym. Na zachodzie Ukrainy zostawimy język. Również w samej Rosji należy popierać ukraińską kulturę i język. To bardzo dobre i ważne, to nasze słowiańskie dziedzictwo. Tymczasem trzeba wcześniej wytępić maniakalnych morderców. Należałoby także ich protektorów, choć nasze ręce nie sięgną ich od razu. Pewnego dnia jednak Waszyngton odpowie za wszystko.

Imię moje topór

Najważniejszym spośród rosyjskich pisarzy jest Fiodor Michaiłowicz Dostojewski. Niczym w magicznej soczewce skupiają się w nim rosyjska kultura i mentalność. To, co było przed nim, zwiastuje Dostojewskiego. To, co nadeszło potem, wynika z niego. Niewątpliwie jest on największym narodowym geniuszem Rosji.

Dziedzictwo Dostojewskiego jest ogromne i niemal wszyscy jego badacze są zgodni, że jego najważniejszym punktem jest powieść Zbrodnia i kara. Jeśli Dostojewski jest najważniejszym pisarzem rosyjskim, to Zbrodnia i kara jest największym dziełem literatury rosyjskiej i fundamentalnym tekstem rosyjskiej historii.

Z tego powodu nie ma i nie może być w niej nic arbitralnego i przypadkowego. Z pewnością książka ta zawiera tajemniczy hieroglif, w którym skoncentrowany jest cały los Rosji. Jego odczytanie oznacza zdobycie wiedzy o rosyjskim misterium.

Ostatni błąd ukraińskiego nacjonalizmu

Kiedy konflikt między Prawym Sektorem a proamerykańską juntą rysuje się coraz wyraźniej, warto przyjrzeć się bliżej ukraińskiemu nacjonalizmowi. Jest on zjawiskiem szerszym niż Prawy Sektor. Nacjonaliści mówią, że chcą niezależnej Ukrainy. Co to znaczy?

Są dwie siły ograniczające niezależność Ukrainy – Rosja i Stany Zjednoczone (plus Unia Europejska). USA są silniejsze, Rosja jest bliżej. Dla nacjonalistów ukraińskich, logiczne byłoby przyjęcie założenia „Ani Waszyngton (Bruksela), ani Moskwa”. Co więcej, Waszyngton to liberalizm i kosmopolityzm (niekompatybilne z nacjonalizmem), małżeństwa gejów (niekompatybilne z tradycjonalizmem), ateizm i materializm (niekompatybilne z dążeniem do obrony tożsamości duchowej). Zatem USA i Unia Europejska to pierwszy i totalny wróg. Wcielenie świata nowoczesnego, Moderny, bunt przeciwko któremu jest istotą Trzeciej Drogi.

 

Strony