Guy Debord nie żyje. Spektakl trwa

Podporządkowując sobie człowieka i społeczeństwo, zastępując istnienie i doświadczenie “reprezentacjami”, system rozwinął doskonałą metodę wyzysku i zniewolenia. Kiedyś część ludzi była jego własnością, potem kontrolowały ich więzienia i fabryki, dziś robi to telewizja. System zwyciężył nad życiem.

“Nieprzerwana akumulacja obrazów daje widzowi poczucie, że wszystko jest dozwolone, jednocześnie upewniając go, że nic nie jest możliwe. Patrz na wszystko, ale nie dotykaj. Nowoczesny świat stał się muzeum, gdzie najważniejszym strażnikiem jest bierny odwiedzający.”

Błyskotliwa definicja społeczeństwa spektaklu. Czy nie dostrzegamy jej głębi patrząc na pozbawiony szans atak na wieżę telewizyjną Ostankino, symbol kłamstw systemu, w 1993? Może już wtedy intuicyjnie rozumiano myśl Deborda: „Wzorów na zmianę świata nie znajdziemy w książkach, ale w konkretnych doświadczeniach. Konieczne jest ukazanie ścieżki w jasnym świetle dnia, aby nie pozostało nic z iluzji. Uderzające spotkanie, nieoczekiwane przeszkody, wielkie zdrady, urok ryzyka – wszystko to wystarczy do rewolucyjnego poszukiwania Świętego Grala Rewolucji, której nikt nie chciał.”

Dekonstrukcja demokracji

Dla nas, platoników, demokracja jest fałszywą nauką, opiera się na świecie, którego nie ma, oraz na społeczeństwie, które nie ma prawa istnieć. 

Nie jest dziś możliwy obiektywny osąd demokracji. Nie jest ona koncepcją neutralną: za demokracją, jako za ustrojem politycznym i za odpowiadającym jej systemem wartości stoją Zachód, Europa i USA. Dla nich demokracja jest formą świeckiego kultu, czy też narzędziem politycznej dogmatyki. Dlatego, aby zostać przyjętym do zachodniej społeczności, należy, w domyśle, być za demokracją. Ten, kto poddaje ją w wątpliwość, wypada z pola poprawności politycznej. 

Jeśli jest to ktoś marginalny, można to ścierpieć, jeśli chodzi o osobę będącą kimś więcej niż przedstawicielem politycznego marginesu, to demokracja uruchamia koło zamachowe represji (jak każdy reżym, każda ideologia, każda dominująca religia). Dlatego nie można mówić o demokracji w sposób bezstronny. Dlatego w rozważaniach o demokracji należy od razu powiedzieć: jesteśmy całkowicie za, lub całkowicie przeciw. Odpowiem zupełnie szczerze: jestem przeciw. Ale jestem przeciw tylko dlatego, że Zachód jest za. Nie zwykłem bezmyślnie i bezkrytycznie przyjmować czegokolwiek na wiarę, nawet jeśli wszyscy w to coś wierzą. Tym bardziej, jeśli towarzyszy temu nacisk i ukryta (lub jawna) groźba. Radzicie mi, bym oparł się na własnym rozumie, tak? Zacznę od tego, że rozum radzi mi odrzucić wszelkie sugestie. Wolności nikt nam nie może dać. Albo ona jest, albo jej nie ma. Niewolnik nawet wolność obróci w niewolę albo chociaż w świństwo, człowiek zaś wolny nawet w kajdanach nigdy nie będzie niewolnikiem. (Platon przebywając w niewoli nie stał się w żaden sposób mniej Platonem, człowiekiem wolnym, gdy tymczasem imię tyrana Dionizosa do dziś wypowiadamy z pogardą – który z nich jest więc niewolnikiem?). Ponadto, jak mówi dostępny na rynku podręcznik do analizy technicznej: The majority is always wrong. 

 

Maoizm jest dla mnie zbyt nowoczesny

Ja bronię wielości cywilizacji i odrzucam uniwersalność zachodniego wzorca rozwoju społecznego. Mocno sprzeciwiam się wszelkim rodzajom ksenofobii i nacjonalizmu jako burżuazyjnej sztucznej i ze swej istoty nowoczesnej konstrukcji. 

Nie jestem komunistą ani marksistą, ponieważ odrzucam wszelkiego rodzaju materializm i ideę postępu. Najwłaściwsze dla opisania moich poglądów są Czwarta Teoria Polityczna i tradycjonalizm.

Trzeci totalitaryzm (krytyka z pozycji Czwartej Teorii Politycznej)

W naukach politycznych koncepcja totalitaryzmu jest zawężana do ideologii komunistycznej i faszystowskiej, które otwarcie głosiły wyższość całości (klasy i społeczeństwa w komunizmie i socjalizmie; Państwa w faszyzmie, rasy w narodowym socjalizmie nad partykularyzmem (jednostką).

Sprzeciwiały się one ideologii liberalnej, dla której przeciwnie, partykularyzm (jednostka) jest wywyższona ponad całość (jak gdyby ta całość nie mogła być rozumiana taką jaką jest). Liberalizm zatem zwalcza totalitaryzm jako taki, w tym komunistyczny i faszystowski. Ale czyniąc to, sam termin „totalitaryzm” ujawnia swe złączenie z ideologią totalitarną – i ani komuniści, ani faszyści nie zgodzili by się z tym określeniem. Tak więc każdy kto używa słowa „totalitaryzm” jest liberałem, bez względu na własną świadomość tego.

Na pierwszy rzut oka ten obraz jest idealnie czysty i nie pozostawia miejsca na dwuznaczność – komunizm jest pierwszym totalitaryzmem, faszyzm drugim. A liberalizm jest jego antytezą, odrzucającą całość i przedkładająca ponad nią partykularyzm. Jeśli się tu zatrzymamy, uznamy że Era Moderny rozwinęła tylko dwie ideologie totalitarne – komunizm (socjalizm) i faszyzm (nazizm), ze swoimi wariacjami i niuansami. Ale liberalizm, jako teoria polityczna która pojawiła się przed nimi i przetrwała najdłużej, nie mógł być nazywany totalitarnym. Stąd wyrażenie „trzeci totalitaryzm”, które sugeruje rozciągnięcie nomenklatury totalitarnych ideologii na liberalizm, wydaje się nie mieć sensu.

Ku laokracji

W kapitalizmie rzadzą kapitaliści. W socjalizmie – przedstawiciele proletariatu, klasy robotnicznej. W nazizmie i faszyzmie – rasowa lub narodowa elita, „nowa arystokracja”. W Czwartej Teorii Politycznej powinien rządzić naród-lud (narod po rosyjsku, pojęcie pokrewne niemieckiemu Volk: nie tożsame z „ludźmi, ludnością, populacją”).

Współczesna Rosja jest kapitalistyczna. Oznacza to, że jest rządzona przez kapitalistów. Czyli nie przez naród. By zbudować Rosję rządzoną przez naród, niezbędne jest przeprowadzenie antykapitalistycznej (a przynajmniej antyoligarchicznej) rewolucji. Magnaci finansowi powinni wybrać: władza LUB bogactwo. Wybierz bogactwo, zapomnij o władzy. Wybierz władzę, zapomnij o bogactwie.

Wywiad portalu konserwatyzm.pl z Aleksandrem Duginem na temat Ukrainy

Teraz jednak, po Odessie, zmieniłem swój punkt widzenia. Przecież te brudasy zamierzają wytępić mniejszości etniczne i już rozpoczęli ludobójstwo Ruskich w Odessie. Proszę spojrzeć na zdjęcia zamordowanych, zastrzelonych, zgwałconych i spalonych żywcem ludzi... Jutro Polacy, Węgrzy, Rusini i oczywiście Rosjanie znajdą się na ich miejscu także w innych częściach Ukrainy. Jestem zdania, że obecny reżym powinien zostać starty z powierzchni ziemi i żadnej państwowości tym kanaliom pozostawiać nie należy. Na początku należałoby przeprowadzić antyterrorystyczną czystkę na całym terytorium Ukrainy, włączając w to Galicję i Wołyń, dopiero zaś później rozważać kwestię nowych przywódców. Ukraina to dziś to samo co Iczkeria pod rządami Basajewa i Dudajewa. Tu po prostu już nie ma miejsca na kompromisy. Oto teraz Kadyrow młodszy jest prawdziwym bohaterem Rosji i walczy o nasze wspólne eurazjatyckie interesy. Podobnie na Zachodniej Ukrainie i w Kijowie pojawią się prawdziwi ludzie. I zostaną przywódcami w wielkiej wojnie. Junta, Prawy Sektor, ukraiński nacjonalizm powinny zostać wytępione aż po korzenie. O Czeczenii także mówiono, że nigdy nie stanie się krajem pokojowym i lojalnym. A jednak się stała. I pokojowym, i lojalnym. Na zachodzie Ukrainy zostawimy język. Również w samej Rosji należy popierać ukraińską kulturę i język. To bardzo dobre i ważne, to nasze słowiańskie dziedzictwo. Tymczasem trzeba wcześniej wytępić maniakalnych morderców. Należałoby także ich protektorów, choć nasze ręce nie sięgną ich od razu. Pewnego dnia jednak Waszyngton odpowie za wszystko.

Imię moje topór

Najważniejszym spośród rosyjskich pisarzy jest Fiodor Michaiłowicz Dostojewski. Niczym w magicznej soczewce skupiają się w nim rosyjska kultura i mentalność. To, co było przed nim, zwiastuje Dostojewskiego. To, co nadeszło potem, wynika z niego. Niewątpliwie jest on największym narodowym geniuszem Rosji.

Dziedzictwo Dostojewskiego jest ogromne i niemal wszyscy jego badacze są zgodni, że jego najważniejszym punktem jest powieść Zbrodnia i kara. Jeśli Dostojewski jest najważniejszym pisarzem rosyjskim, to Zbrodnia i kara jest największym dziełem literatury rosyjskiej i fundamentalnym tekstem rosyjskiej historii.

Z tego powodu nie ma i nie może być w niej nic arbitralnego i przypadkowego. Z pewnością książka ta zawiera tajemniczy hieroglif, w którym skoncentrowany jest cały los Rosji. Jego odczytanie oznacza zdobycie wiedzy o rosyjskim misterium.

Ostatni błąd ukraińskiego nacjonalizmu

Kiedy konflikt między Prawym Sektorem a proamerykańską juntą rysuje się coraz wyraźniej, warto przyjrzeć się bliżej ukraińskiemu nacjonalizmowi. Jest on zjawiskiem szerszym niż Prawy Sektor. Nacjonaliści mówią, że chcą niezależnej Ukrainy. Co to znaczy?

Są dwie siły ograniczające niezależność Ukrainy – Rosja i Stany Zjednoczone (plus Unia Europejska). USA są silniejsze, Rosja jest bliżej. Dla nacjonalistów ukraińskich, logiczne byłoby przyjęcie założenia „Ani Waszyngton (Bruksela), ani Moskwa”. Co więcej, Waszyngton to liberalizm i kosmopolityzm (niekompatybilne z nacjonalizmem), małżeństwa gejów (niekompatybilne z tradycjonalizmem), ateizm i materializm (niekompatybilne z dążeniem do obrony tożsamości duchowej). Zatem USA i Unia Europejska to pierwszy i totalny wróg. Wcielenie świata nowoczesnego, Moderny, bunt przeciwko któremu jest istotą Trzeciej Drogi.

 

Geopolityka znaczenia. Semantyczna wojna wokół Ukrainy

Za wydarzeniami w Kijowie stoją Stany Zjednoczone. To tylko epizod w geopolitycznej walce Lądu i Morza. O ile wcześniej można było kwestionować geopolitykę jako metodę tłumaczenia najważniejszych wydarzeń na świecie jako konfrontacji atlantyzmu   i eurazjatyzmu, dziś podważać to mogą jedynie kompletni ignoranci albo ludzie chcący świadomie ukryć prawdę. Pisaliśmy o tym od 1991 r. Pisaliśmy bez końca. Jeszcze zanim geopolityka zmieniła się z “faszystowskiej burżuazyjnej pseudonauki” w dyscyplinę nauczaną na większości rosyjskich uczelni. Bez geopolityki nie można zrozumieć wydarzeń na Ukrainie – każde inne podejście skazane jest na natychmiastową klęskę.

Z punktu widzenia geopolityki każda koncepcja, w tym prawo posiada nie jedno, lecz dwa znaczenia. Na przykład – separatyzm, integralność terytorialna, legitymizacja, prawa człowieka, demokracja, wolność słowa, wolność prasy, dyktatura, multikulturalizm, faszyzm, rewolucja, zamach stanu, junta itd. Znaczenia te są swoimi przeciwieństwami w zależności od przyjętego punktu widzenia.

Misja tradycjonalizmu

Na początek zwróćmy uwagę na rzecz taką jak tradycjonalizm. Wiele razy odwoływałem się do tej filozofii i chciałem zwrócić uwagę na rzecz następującą. Filozofia tradycjonalizmu jest czymś zupełnie innym niż to, co można nazwać społeczeństwem tradycyjnym lub też tradycją. Pisał o tym sam Renat Guénon w książce Panowanie ilości i znaki czasu. Zaznaczył on jednak pewien, moim zdaniem, drugiego stopnia aspekt, mówiąc że egzystowanie w świecie Tradycji jest o wiele ważniejsze i głębsze, niż operowanie na rekonstrukcjach Tradycji, opierających się na określonych intelektualnych wysiłkach. Sam Guénon, będąc idealnym przykładem tradycjonalisty, to jest człowieka rekonstruującego wyobrażenia na temat Tradycji, zanurzył się w Tradycję po czubek głowy. Gdy przyjął islam, wyjechał do Kairu, osiedlił się pośród tradycyjnego społeczeństwa i starał się osobiście doprowadzić do minimum, do absolutnego „nic”, różnice pomiędzy tradycjonalizmem jako intelektualną rekonstrukcją paradygmatu Tradycji, a tradycyjnym sposobem bycia. Guénon pokazał nam ten kierunek, ale dla nas interesujące jest to, że tradycjonalizm rozumiany jako filozofia jest niemożliwy w ramach premoderny. Tradycjonalizm jest zjawiskiem, zupełnie różnym od tego, co występuje i co możliwe jest w ramach paradygmatu premoderny.

Baron Ungern – Bóg Wojny

Baron Roman Fiodorowicz von Ungern-Sternberg urodził się 29 grudnia 1885 r. w Grazu (w Austrii) w rodzinie bałtyckich arystokratów zamieszkałych w Estonii. Korzenie jego rodu sięgają XIII wieku. Wedle wiarygodnych danych, dwaj spośród jego przodków byli rycerzami Zakonu Krzyżackiego i zginęli z rąk Polaków. Następnie jego przodkowie służyli w różnych okresach Zakonowi, Niemcom, na koniec zaś Rosyjskiemu Carowi i Imperium Rosyjskiemu. Według samego Barona, jego dziadek nawrócił się w Indiach na buddyzm, następnie zaś wyznawcami buddyzmu zostali jego ojciec i on sam. Baron ukończył gimnazjum w Rewlu i wstąpił do szkoły oficerskiej w Sankt-Petersburgu, skąd w 1909 r. został oddelegowany do korpusu kozackiego stacjonującego w Czycie. W Czycie baron po sporze z innym oficerem wyzwał przeciwnika na pojedynek i ciężko go zranił. Sam także otrzymał ciężką ranę, w konsekwencji czego przez resztę życia cierpiał na silne bóle głowy, sprawiające że okresowo niemal tracił wzrok.

Der Arbeiter (o Erneście Jüngerze)

Ernst  Jünger – największy współczesny pisarz niemiecki, którego twórczość literacka i losy polityczne są klasycznym symbolem wszystkiego, co awangardowe, żywotne i nonkonformistyczne w kulturze europejskiej XX wieku. Uczestnik i świadek dwóch wojen światowych, jeden z głównych teoretyków niemieckiej Rewolucji Konserwatywnej lat 20-tych i 30-tych, będąc źródłem natchnienia dla narodowych socjalistów, szybko stał się „prawicowym dysydentem” po dojściu Hitlera do władzy, przeżywszy okres niełaski w okresie nazistowskiego totalitaryzmu, w nie mniejszym stopniu podległ ostracyzmowi ze strony zwycięzców podczas „denazyfikacji', przezwyciężywszy swoim talentem i głębią swojej myśli przesądy „demokratów” - Jünger zasadnie uważany jest dziś za symbol XX wieku, wyraziciela odczuć nie po prostu „straconego pokolenia”, ale „straconego stulecia”, pełnego dramatycznej i pełnej pasji walki ostatnich sakralnych poruszeń życia narodu przeciw duszącemu profanizmowi uniwersalistycznej technokratycznej współczesności.

Erotyzm i imperium

Obecny stan rzeczy w naszym kraju charakteryzuje się nie tylko przeciwieństwami wielu stanowisk politycznych i ekonomicznych, nie tylko zróżnicowaniem etnicznych, socjalnych i kulturowych orientacji tych czy innych sił, lecz także głębokim przeciwieństwem dwóch fundamentalnych ideologii, dwóch obrazów świata, każdy z których zawiera w sobie całe spektrum odcieni i barw. Nie chodzi jedynie o w pełni sformułowane i jasno wyrażone intelektualnie doktryny, jak ma to miejsce w przypadku konkretnej teorii politycznej, chodzi o pewne „korzenie metafizyczne”, które warunkują same podstawy tych lub innych typów ludzkich. Jeśli wcześniej mówiono o „przeciwnościach klasowych” (lub o „walce klasowej”), to dziś częściej mówi się o „przeciwieństwie typów”, o walce dwóch globalnych modeli archetypicznych, dzielących społeczeństwo na „naszych” i „nie-naszych”. Przeciwieństwo to ma miejsce nie tylko u nas, lecz i w innych krajach, ale wyjątkowość naszego kraju i naszego społeczeństwa leży w tym, że wielorakie aspekty są tu odkryte i obnażone do końca, spór ideologiczny ma globalny charakter i ideologiczne „typy” zmuszone są wyciągać i odkrywać najgłębsze podstawy swoich pozycji. Z takim otwarciem nie spotkamy się z pewnością w innych krajach. Być może dlatego nasz czas jest szczególnie cenny, gdyż Rosja stała się ponownie polem walki globalnych sił. Powróciliśmy do Historii, i co więcej, do tego jej punktu, w którym ogniskują się jej decydujące prądy.

Pewne sugestie dotyczące perspektyw Czwartej Teorii Politycznej w Europie

Przejście od liberalizmu do Czwartej Teorii Politycznej jest najtrudniejszą drogą, ponieważ Czwarta Teoria Polityczna jest przeciwieństwem wszystkich form liberalizmu. Liberalizm jest sednem nowoczesności, tymczasem Czwarta Teoria Polityczna uznaje nowoczesność za absolutne zło. Liberalizm, który obiera sobie za główny podmiot jednostkę i wszystkie wartości i programy które się od niej biorą, uznawany jest za wroga. By przyswoić sobie Czwartą Teorię Polityczną (4PT), liberał powinien ideologicznie zaprzeczyć samemu sobie i odrzucić w całości liberalizm i jego twierdzenia.

Liberał jest indywidualistą. Jest niebezpieczny tylko wtedy gdy jest ekstrawertyczny, ponieważ będąc takim, niszczy swoją wspólnotę i więzy społeczne, którymi jest związany. Będąc introwertykiem, liberał jest mniej niebezpieczny, ponieważ niszczy jedynie samego siebie. I jest to dobre: jest wówczas o jednego liberała mniej.

Wojna z Rosją w wymiarze ideologicznym

Wojna z Rosją jest obecnie najszerzej omawianą kwestią na Zachodzie. Wciąż jest jeszcze propozycją i możliwością. Może się stać rzeczywistością w zależności od decyzji podjętych przez wszystkie strony zaangażowane w konflikt ukraiński – Moskwę, Waszyngton, Kijów, Brukselę. Nie chcę tu omawiać wszystkich aspektów oraz historii tego konfliktu. Proponuję zamiast tego analizę jego głębokich korzeni ideologicznych. Moja wizja głównych wydarzeń jest oparta na Czwartej Teorii Politycznej, której podstawy opisałem w swojej książce pod tym samym tytułem kilka lat temu. Zbadam więc wojnę Zachodu z Rosją nie pod względem oceny jej ryzyka, zagrożeń, problematyki, kosztów i konsekwencji, ale pod względem jej ideologicznego sensu na skalę globalną. Będę miał na myśli sens takiej wojny, a nie samą wojnę (prawdziwą lub pozorną).

Święci żandarmowie Europy

Dlatego Rosja nie zatrzyma się w swoim wyzwoleńczym marszozrywie na terytorium Krymu, ani na Dnieprze, ani nawet na zachodnich granicach eks-Ukrainy. Naszym celem jest wyzwolenie Europy od atlantyckich okupantów, tych samych, którzy doprowadzili do katastrofy w Kijowie i oddali tam władzę przestępczej juncie. Naszym celem jest wielkokontynentalna walka wyzwoleńcza. Najpierw bitwa o Europę. Także w egoistycznych celach zabezpieczenia sobie odpowiednich granic, będziemy zmuszeni wyzwolić Europę – przy tym całą, nie tylko środkową, ale i zachodnią. Prowokacja USA w bezpośredniej bliskości Rosji i awanturnictwo Victorii Nulland, która pokazała swój prawdziwy stosunek do Europy, zmusiły nas do wejścia na drogę aktywnego sprzeciwu wobec atlantyckiej dyktatury. Rewolucja ma swój początek, ale nie ma końca. W bitwie o Europę walczymy jednak nie o Europę rosyjską, ale o Europę europejską, o wolną Europę, o Europę ducha, kultury, tradycji i etnosów. Aby zapewnić sobie samym bezpieczeństwo, Rosjanom przyjdzie udzielić pomocy Europejczykom, by ci odzyskali władzę w swoje ręce. Wszystko to dopiero się zaczyna. Dlatego ośrodki aktywnego oporu przeciwko amerykańskiej hegemonii będą powstawać nie tylko na Krymie, we wschodniej Ukrainie, w zachodniej Ukrainie, ale i w samej Europie.

Nazywaliście nas „żandarmem Europy”. Rzeczywiście, jesteśmy nim. Jesteśmy żandarmami. Stoimy na straży porządku, konstytucji, prawa i bezpieczeństwa. Karzemy przestępców i zakuwamy w kajdany buntowników. Stoimy na straży zdrowej rodziny i sprawiedliwości. Bronimy kultury i ducha. Wiary i moralności. Tożsamości i Tradycji.

Jesteśmy świętymi żandarmami. I idziemy do was. Na zachód. Broniąc naszych granic. 

Strony